piątek, 16 grudnia 2011
Dobrze się dzieje ostatnio, nawet bardzo. Zastanawiam się czy to tylko chwilowe i zaraz przejdzie po moim życiu kolejna burza i potarga wszystkie plany jak korony drzew. Chciałabym, chciałabym... Ciągle to jedno słowo w mojej głowie. Jestem na etapie , ze najchętniej stawiałabym je przed każdym zdaniem.
czwartek, 15 grudnia 2011
Jest mi doprawdy cu - do - wnie. Nie chcę przesadzać, ale chyba każda porażka w naszym życiu czegoś uczy, albo skłania by przekuć ją w sukces. Odejście Alana w taki sposób bardzo wiele mnie kosztowało. Chyba ciągle to we mnie siedzi, ale teraz czuję jak bardzo dużo dzięki temu zyskałam. Coś nowego i dobrego. Nie chce pisać o tym za wcześnie, nie chcę nawinie pozwalać sobie na te wszystkie odważne ruchy... Wiem, że chcę, pragnę się otworzyć.
wtorek, 6 grudnia 2011
środa, 9 listopada 2011
poniedziałek, 24 października 2011
Już o A. nie myślę. Czasem przemknie mi przez głową gdy potykam się o karton, w który zapakowałam pozostałości. Szczątki, kawałki, trochę sentymentów i wspólnych wspomnień. Wiem, że ich nigdy się nie pozbędę, ale juz nie chce myśleć o tym dłużej niż wspominając w autobusie wspólne wakacje.
Już nie płaczę, tylko się uśmiecham.
Już nie płaczę, tylko się uśmiecham.
niedziela, 23 października 2011
poniedziałek, 17 października 2011
Jestem zmęczona. Zmęczona brakiem snów, sny z kolei okazują się koszmarami. Grasz w nich główną rolę. Jeden powtarza się co noc. Oddalasz się, wyciągam ręce, oddalasz się. Krzyczę za Tobą, nie słyszysz, bo nie jestem z siebie wydobyć żadnego dźwięku. Oddalasz się, a ja topie się we własnych łzach...
środa, 12 października 2011
niedziela, 9 października 2011
Widziałam się z ludźmi z którymi straciłam kontakt jakiś czas temu, poniekąd przez Ciebie. Bo to do ciebie sprowadziłam cały mój świat.
I kolejną cegiełką do zapomnienia, które póki co idzie mi dość marnie jest zapisanie się na tenisa. Jutro po zajęciach idę, 2 razy w tygodniu. To nic, że nie wiem o co w tym chodzi i nie mam większych predyspozycji. To nic. Najważniejsze by zapełnić sobie czas, który kiedyś należał do Ciebie.
I kolejną cegiełką do zapomnienia, które póki co idzie mi dość marnie jest zapisanie się na tenisa. Jutro po zajęciach idę, 2 razy w tygodniu. To nic, że nie wiem o co w tym chodzi i nie mam większych predyspozycji. To nic. Najważniejsze by zapełnić sobie czas, który kiedyś należał do Ciebie.
piątek, 7 października 2011
czwartek, 6 października 2011
Dzisiaj minęły całe sekundy, kiedy o Tobie nie myślałam. To chyba dobrze, choć ta świadomość niczego nie ułatwia. Gdy myślę, że już się w mojej głowie nie pojawisz; kolejna myśl mnie uderza. Za dużo tego. Tych myśli, zdarzeń, wspomnień i szeleszczących liści pod stopami. Kiedyś chodziliśmy tak razem, pamiętam że sporo się śmiałam.
środa, 5 października 2011
\\A kiedy ona Cię kochać przestanie, zobaczysz noc w środku dnia
Czarne niebo zamiast gwiazd, zobaczysz wszystko to samo co ja\\
Dostałam to od Betiny, i coś czuję że ta piosenka na długo we mnie zostanie. Nie wiem czy on tak ma, ale ja nie widzę. Nie widzę tego co wokół, nie potrafię znaleźć w niczym ukojenia. Odebrałam telefon od niego dziś z samego rana. Przytakiwałam, zdawkowo odpowiadałam. Bardziej interesowało mnie co u niego, ciągle jest dla mnie ważniejszy niż ja sama dla siebie.
Czarne niebo zamiast gwiazd, zobaczysz wszystko to samo co ja\\
Dostałam to od Betiny, i coś czuję że ta piosenka na długo we mnie zostanie. Nie wiem czy on tak ma, ale ja nie widzę. Nie widzę tego co wokół, nie potrafię znaleźć w niczym ukojenia. Odebrałam telefon od niego dziś z samego rana. Przytakiwałam, zdawkowo odpowiadałam. Bardziej interesowało mnie co u niego, ciągle jest dla mnie ważniejszy niż ja sama dla siebie.
wtorek, 4 października 2011
Dziś wiał mocny wiatr. Włosy porywane na wszystkie strony. Sądziłam, że z uczuciami do Ciebie tez tak będzie... Nie wiem czy chcę na Ciebie czekać, bo może Ci się odmieni. W końcu zostawiłeś mnie, wyjechałeś układać sobie życie. Chyba byłabym głupia, gdybym czekała.
Wciąż wahanie w moim głosie czuję, gdy mówią sobie na głos, że i ja powinnam zapomnieć i budować swoje na nowo, bez Ciebie. Jestem głupia.
Wciąż wahanie w moim głosie czuję, gdy mówią sobie na głos, że i ja powinnam zapomnieć i budować swoje na nowo, bez Ciebie. Jestem głupia.
poniedziałek, 3 października 2011
Było mi dziś dobrze, pierwszy raz od 3 tygodni. Oczywiście ten stan nie mógł utrzymać się dłużej niż kilka godzin. Musiałeś zadzwonić. Gdy zobaczyłam Twoje imię na wyświetlaczu przeraziłam się, rzuciłam go w poduszki by stłumić donośny dźwięk dzwonka, a sama skuliłam się przy ścianie i czekałam, aż zamilknie. Nie sądziłam, że kiedykolwiek na telefon od Ciebie będę tak reagować, popadam w skrajności. Raz płacze do Ciebie modląc się o telefon, a gdy już zadzwonisz w najgorszym dla mnie (bo już zapominałam...) momencie panikuję i czuję jak wszystkie te nieprzyjemne uczucia wracają.
Robię postępy, czasem odnoszę takie wrażenie. Dziś uśmiechałam się w autobusie wracając z zajęć, słońce świeciło mi prosto w twarz i siłą rzeczy nie mogło być inaczej. Ale w pewnym momencie pomyślałam, że warto tu być nawet bez Ciebie.
Ciekawe czy Ty jadąc w autobusie po Berlinie myślisz sobie to samo o mnie, ciekawe czy w ogóle Twoją głowę zaprzątają myśli z moim udziałem...
Ciekawe czy Ty jadąc w autobusie po Berlinie myślisz sobie to samo o mnie, ciekawe czy w ogóle Twoją głowę zaprzątają myśli z moim udziałem...
niedziela, 2 października 2011
Zasnęłabym, ale nie potrafię. Tyle myśli wokół, tyle słów jeszcze nie padło. Zmęczenie walczy z chęcią przeżywania mocniej i mocniej, choć wcale nie wiem czy to dobrze. Zastanawiam się czy w ogóle istnieje gdzieś moja własna głęboka, ale nieoficjalnie nazwana 'ponad barierami' dnia i nocy,
wieku, płci czy doświadczenia i niesamowita cierpka i bogata w aromaty, jak dobre burgundzkie wino, które teraz popijam moja bratnia dusza.
Chyba zaczynam się oswajać z Twoim brakiem...
wieku, płci czy doświadczenia i niesamowita cierpka i bogata w aromaty, jak dobre burgundzkie wino, które teraz popijam moja bratnia dusza.
Chyba zaczynam się oswajać z Twoim brakiem...
Nie wiem dlaczego, ale każde słowo, które kiedyś padło z twoich ust, a przywołuję je teraz w głowie tak bardzo mnie boli i rani. I choć minęło dopiero kilka tygodni i nie pamiętam jaki kolor miały Twoje oczy, czy były szare czy niebieskie, to pamiętam Twoje słowa skierowane do mnie. Nawet te pierwsze. Jesteś urocza. To było takie zwykłe i głupie, ale udało Ci się mnie zawstydzić.
Stałam pod prysznicem oblewając się gorącą wodą przez dobre 40 minut i wciąż było mi zimno. Potem patrzyłam na siebie w lustrze, patrzyłam jak krople wody z moich krótkich blond kosmyków przedostają się na ramiona i wędrują ku piersiom. Patrzyłam tak na siebie i zastanawiałam się co we mnie lubiłeś, za co mnie kochałeś. I czy w ogóle..
Jestes już w Berlinie. Całą czułość, uwielbienie, wszystko to czym Cię tak bardzo darzyłam zostawiłeś za sobą. Nie chcesz na mnie patrzeć, nie chcesz mnie pamiętać. Ja też chcę zapomnieć, ale wolę łagodniejsze środki. Przeczekanie i ubolewanie, do czasu. Do czasu, gdy pojawi się ktoś kto będzie w stanie Cię zastąpić. Godnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



