czwartek, 15 grudnia 2011

Jest mi doprawdy cu - do - wnie. Nie chcę przesadzać, ale chyba każda porażka w naszym życiu czegoś uczy, albo skłania by przekuć ją w sukces. Odejście Alana w taki sposób bardzo wiele mnie kosztowało. Chyba ciągle to we mnie siedzi, ale teraz czuję jak bardzo dużo dzięki temu zyskałam. Coś nowego i dobrego. Nie chce pisać o tym za wcześnie, nie chcę nawinie pozwalać sobie na te wszystkie odważne ruchy... Wiem, że chcę, pragnę się otworzyć.

2 komentarze:

  1. oj przestań, wcale nie mam takiej zdolności. po prostu stwierdziłam, że przydałoby się coś nowego więc wyklikałam kilka słów.
    tak się cieszę, że jest Ci cu - do - wnie. teraz mogę chyba powiedzieć... a nie pisałam? wiedziałam, że tak będzie. bo z tego się wychodzi. dałaś radę.

    OdpowiedzUsuń
  2. trzymam kciuki za twoje nadchodzące szczęście

    OdpowiedzUsuń

Prowokujesz torsje...